|
04.05.2009 | Opel Tigra Twin Top 1.8.
|
Czy to za sprawą poprzedniego modelu małego coupe Opla, który zyskał sobie sympatię przede wszystkim pań, czy
ze względu na niewielkie rozmiary zewnętrzne, mężczyźni nowy model Opla Tigry oglądają ukradkiem.
Panowie, jeśli chcą się wyróżnić na drodze, to na poważnie (np. drogim lub budzącym respekt samochodem).
Tymczasem spoglądając na sylwetkę nowej Tigry, od razu widzimy, że o anonimowość będzie trudno. Ostre i
bardzo dynamiczne linie nadwozia podkreślone dwubarwną kolorystyką (srebrzyste tylne słupki) są po prostu krzykliwe. Nie sposób zostać niezauważonym. Gdy obserwatorzy dostrzegą niewielkie rozmiary samochodu (Tigra została zbudowana na Corsie), gotowi są zawołać: "Jakie śliczne autko!". A który mężczyzna chce mieć "śliczne autko"?
O ile z zewnątrz nowa Tigra jest jedyna w swoim rodzaju, o tyle wnętrze pod względem stylizacyjnym rozczarowuje. Nie pomogą aluminiowe wykończenia kokpitu, ponieważ jest żywcem wzięty z popularnej Corsy. Szkoda, że konstruktorzy ustąpili księgowym. Co z tego, że wszystkie przełączniki są pod ręką oraz że tablicę przyrządów wykończono dobrej jakości materiałami, a miejsca jest pod dostatkiem. Nawet całkiem spory wyświetlacz na górze środkowej konsoli nie jest w stanie przyćmić rozczarowania, gdyż znany jest z bogatszych modeli wspomnianej Corsy. W rezultacie sami musimy sobie przypominać, że siedzimy w samochodzie o nadwoziu coupe-cabrio. Przynajmniej dopóki nie otworzymy dachu...
Rozczarowania pospolitym środkiem nie osłodzą nawet dobrze wyprofilowane i częściowo obszyte skórą fotele. Jedyne, co odróżnia w środku Tigrę od Corsy, to dwumiejscowa kabina i wysoko poprowadzona linia drzwi bocznych.
Tigra prowadzi się pewnie. Zarówno układ kierowniczy, jak i zawieszenie zdecydowanie sprzyjają dynamicznej jeździe po krętych drogach. Niestety, gorzej jest na nierównościach. Twardo zestrojone zawieszenie oraz niewielki rozstaw osi robią swoje. We wnętrzu bardzo mocno odczujemy nawet niewielkie ubytki w asfalcie. Nieprzyjemne wrażenie potęguje fakt, że podczas jazdy po nierównościach z zamkniętym dachem nadwozie wydaje wiele niemiłych dźwięków.
Tigra ma jednak jeden bardzo poważny atut, który ucina wszelkie dyskusje o niedociągnięciach - można ją zmienić w kabriolet!
Otwieranie i zamykanie blaszanego dachu trwa około 18 sekund. Wystarczy zwolnić blokady umieszczone w przednich słupkach, reszta dzieje się za pomocą przycisku. Warto wspomnieć, że przy złożonym dachu bagażnik małego Opla pomieści 250 l bagażu (przy tym przestrzeń jest łatwa do zagospodarowania). Po jego zamknięciu mamy do dyspozycji 440 l. Ponadto we wnętrzu, za oparciami foteli znajduje się bardzo praktyczny schowek o pojemności 70 l. Jak na mały, dwuosobowy kabriolet to bardzo dużo.
Właściciele kabrioletów zapewne często słyszą pytanie: "Czy wieje?" W Tigrze - nie. Przed zawirowaniami strugi powietrza osłania wiatrochron przykręcany za fotelami na wysokości zagłówków. Aby stworzyć zagrożenie ładu fryzury pasażerki, trzeba rozpędzić się do ponad 160 km/h albo opuścić szyby drzwi.
Testowana przez nas wersja wyposażona była w benzynową jednostkę napędową o pojemności 1,8 l i mocy maksymalnej 125 KM. Według producenta taka moc pozwala na rozpędzenie auta od 0 do 100 km/h w czasie około 9 s. Prędkość maksymalną ustalono na 204 km/h. Prowadząc samochód jak typowe auto miejskie, używając zakresu pracy silnika pomiędzy 2500 a 3500 obr./min, trudno odszukać zapowiadaną przez producenta dynamikę. Tigra ożywia się, gdy wskazówka obrotomierza przekroczy wartość 4500 obr./min. Autko jest wtedy zrywne, ale spalanie wzrasta do około 12 l/100 km. Poza tym wtedy do uszu podróżujących dochodzi głośny odgłos pracy silnika.
Panie docenią Tigrę za niebanalną stylizację, zwrotność i otwierany dach. Panowie polubią ją za to samo, tylko będą musieli z nią polubić też nową ksywę: "słodki".
Tekst na podstawie: Tomasza Korniejewa (Motor 23/2005).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Opel Tigra Twin Top.
|