|
07.07.2008 | Opel Meriva 1.8 16V - przestronnie dla wielu.
|
Producenci samochodów nie ustają od początków motoryzacji w poszukiwaniu idealnych rozwiązań. Tworząc Zafirę,
Opel znalazł się bardzo blisko tego wzoru. Na tyle blisko, że postanowił powtórzyć swe osiągnięcie o klasę
niżej. Wynik tego działaniu to model Meriva, który właśnie wjechał do salonów dilerskich.
Meriva jest Corsa, choć nowy minivan ma znacznie większy rozstaw osi (2,63 zamiast 2,49 m) i w ogóle jest
większy - mierzy 4,04 m długości. Najważniejszą różnicą jest zastosowanie w nowym aucie genialnego rozwiązania
w kabinie.
Nazywa się ono FlexSpace, co w wolnym tłumaczeniu rozumieć należy jako "elastyczna przestrzeń". A w praktyce
sprowadza się do takiej konstrukcji tylnych siedzeń, że dają się dowolnie ustawiać. Można więc oba zewnętrzne
tylne fotele Merivy przesuwać niezależnie od siebie w przód lub w tył. można je także ze sobą zsunąć.
Tym samym autko staje się pojazdem 4-osobowym, ale za to tak przestronnym, że nie tylko osoby dorosłe, ale
i wysokie podróżują wygodnie. Klasyczna konfiguracja z trzema miejscami z tyłu także jest możliwa.
Oparcia tylnych foteli można ustawiać pod różnym kątem. Od prawie zupełnie pionowego (dodatkowe miejsce w
bagażniku) po wygodnie odchylone na wzór pierwszej klasy w samolocie, co umożliwia pełny relaks, a nawet -
komfortową drzemkę. Oczywiście, wzorem Zafiry, także i w Merivie można fotele złożyć, położyć ich oparcia
albo wraz z siedziskami całkowicie ukryć w podłodze. Nie trzeba przy tym niczego wymontowywać, są to proste
czynności wykonywane jedną ręką: klik i już mamy płaską podłogę w ogromnym bagażniku. Mieści on od 350 l w
normalnej konfiguracji (i tak bardzo dużo) po 1410 l przy złożonej tylnej "kanapie". Razem daje to wybór
pomiędzy autem o poważnych rodzinnych zdolnościach przewozowych a prawdziwym dostawczakiem. Zwłaszcza że
van na bazie Corsy zdolny jest do ciągnięcia przyczep o masie do 1200 kg.
W kabinie Merivy znajdziemy ładne aluminiowe okładziny, trwały i odporny na zabrudzenia oraz uszkodzenia
materiał na fotelach, ale zbyt dużo twardego plastiku. Konstruktorzy doszli zapewne do wniosku, że w
samochodzie mającym przede wszystkim zadanie zapewnić maksimum możliwości transportowych nie są potrzebne
materiały zbyt luksusowe. Ale nie zapominajmy, że Meriva to także - a właściwie przede wszystkim - miejski
samochód rodzinny.
Jednocześnie siedzenia oceniliśmy jako najlepsze z tego, co dotychczas zaproponowano w tej klasie:
jędrnie obite, zapewniające znakomite podparcie boczne i odprężające mięśnie pleców. Pod tym względem
Meriva jest czymś więcej niż miejskim samochodem rodzinnym. Także na długich dystansach zapewnia naprawdę
wysoki komfort podróżowania. Jeśli dodamy do tego praktyczność wnętrza, otrzymamy niemal idealny środek
transportu na letni urlop.
Testowany model wyposażony był w silnik o pojemności 1,8 1. Jego 125 KM potrzebuje 11,3 s, by rozpędzić
auto do 100 km/h. Nie jest to imponujące osiągnięcie. Nie mieliśmy zastrzeżeń do jego kultury pracy i
elastyczności. Natomiast spalanie na poziomie 8,7 l/100 km pokazuje, że Meriva ma dość poważny apetyt
na benzynę jak na auto tej klasy.
Także droga hamowania - ponad 40 m ze 100 km/h to jak na nowoczesny, debiutujący model zdecydowanie
za dużo.
Komfort resorowania i nastawy układu jezdnego związane z charakterystyką prowadzenia są co najmniej bardzo
dobre. Zastosowanie w Merivie tylnej osi z Zafiry zaowocowało niewielkimi wychyleniami na zakrętach i niemal
całkowitą niewrażliwością na gwałtowne zmiany toru jazdy. Precyzyjny układ kierowniczy daje pełną kontrolę
nad autem i świetne czucie jezdni, a resorowanie zapewnia wygodną jazdę niezależnie od poziomu obciążenia
auta. Wszystko to jest wyraźnie lepsze od średniej klasowej.
Wymagania cenowe Opla w stosunku do nowego modelu są naprawdę wysokie. Auto z podstawowym silnikiem o
mocy 87 KM kosztuje niemal 50 tys. zt. W cenę wliczono ABS, wspomaganie układu kierowniczego i 2 airbagi.
Testowana wersja 1.8 Enjoy (bogatsza o kilka elementów z zakresu funkcjonalności) to już wydatek prawie 60
tys. zł, a i tak próżno tu szukać seryjnych: ESP, klimatyzacji (choćby manualnej), kurtyn, elektrycznych
lusterek czy choćby radia! Jakiś absurd, po zliczeniu wszystkiego - w topowym wydaniu Cosmo - z łatwością
przekraczamy cenę 80 tys. zł, a to już pułap znacznie lepiej wyposażonej standardowo Zafiry! Nie mówiąc
już o autach proponowanych przez konkurencję.
|