|
22.11.2007 | Opel Antara 3.2 - prezentacja.
|
Szanujący się i znaczący producent po prostu musi dziś mieć w ofercie auto z segmentu SUV Opel przez wiele lat
z powodzeniem oferował pod swoją marką terenowe modele Frontera oraz Monterey. Ale rynek tego typu aut szybko
zaczął się kurczyć i nie było już sensu konkurowania z bardziej uznanymi producentami w tej kategorii.
SUV to co innego i u Opla musi mieć wyrazisty charakter. Do tego zobowiązuje
znaczek europejskiej marki na masce. To ważne, gdyż Antara jest bliźniakiem koreańskiego Chevroleta Captiva. A
modele raczej nie powinny konkurować ze sobą. Jak je odróżnić?
Opel Antara ma sportowy charakter, ale to oznacza nieco krótsze nadwozie, w
którym - inaczej niż w Chevrolecie - np. nie ma miejsca na opcjonalny, trzeci rząd siedzeń. Bagażnika w ogóle
nie jest wcale za dużo - 370 litrów przy normalnym położeniu kanapy. Przekonywać może łatwy i wygodny do niego
dostęp, ale przy przewozie większych ładunków trzeba składać kanapę.
Wewnątrz mamy pojemną kabinę pasażerską, wykończoną przyzwoitymi materiałami i starannie wykonaną. Jednak w
obecnych czasach to standard dla marki pokroju Opla.
Miejsce pracy kierowcy to połączenie stylów Opla i Chevroleta. Ucieszyć się można, np. z normalnie działających
dźwigni przy kierownicy, razić może natłok użytej "srebrzanki".
Testowaną Antarę napędzał 3,2-lirrowy silnik benzynowy V6 o mocy 227 KM.
Napędza on przednie koła, lecz elektrohydrauliczny mechanizm sterowany elektronicznie może za pomocą sprzęgła
dołączyć tylne i przenieść na nie do 50% momentu napędowego.
Sam silnik jest wystarczająco mocny, pracuje bez wibracji i nie hałasuje,
chyba, że trzeba zdecydowanie przyspieszyć. Wówczas do głosu dochodzi pięta achillesowa zespołu napędowego:
pięciobiegowa automatyczna przekładnia. Jest wyjątkowo ospała i niezdecydowana. Aż chciałoby mieć tu nowoczesny
automat, który przecież ja w dyspozycji firmy. Obecnie doraźnym wyjściem częstsze sięganie po manualny tryb
pracy przekładni i samodzielny wybór biegu.
Lenistwo przekładni silnik nadrabia nieco mocą. Przy ruszaniu trzeba jednak kontrolować gaz, bo Antara lubi
wówczas wyskoczyć energicznie do przodu.
Samo prowadzenie samochodu jest dużo bliższe osobówce niż autu terenowemu
(całkowicie niezależne zawieszenie), a komfort jazdy- wysoki. To wygodne i pojemne kombi, pozwalające całej
rodzinie wybrać się na wakacje. I nawet nie przeszkodzi w tej wyprawie polna droga, którą trzeba przejechać.
Decydując się na to auto, zastanowienia wymaga wybór jednostki napędowej. V6 jest prestiżowe, ale
niekoniecznie warte średnich 14 l/100 km.
Opel konsekwentnie stara się awansować bliżej bardziej prestiżowych
marek. Takie jest też chyba zadanie Antary. Lecz jeszcze za wcześnie, by stawiać ją w jednym rzędzie np.
z BMW X3 czy Land Roverem Freelanderem. Konkurencję Antarze na razie z pewnością zrobi u nas Chevrolet,
mniej dynamiczny, za to bardziej rodzinny. Rywalami będą także Toyota, Suzuki oraz Kia. A oplowski SUV
musi trochę wyszlachetnieć, by klienci nie rozważali już dylematu, czy ze stajni GM wziąć ten ze złotym
plusem, czy ten ze srebrną błyskawicą.
Tekst: Borys Czyżewski (Motor 24/2007)
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Opel Antara
|